piątek, 12 września 2014

Mapa Mizielińskich: Polska-25 lat wolności

Już od dzisiaj na stronie https://mapa.premier.gov.pl/ można zamawiać bezpłatnie mapę Polski-25 lat wolności.

Mapa ta jest autorstwa A. i D. Mizielińskich.

Mapy można zamawiać do 11 listopada i osoba fizyczna może zamówić do 3 sztuk, więc można zamówić przy okazji i sąsiadce.


Ja już zamówiłam dla chłopaków:)
A wy zamawiacie?


czwartek, 11 września 2014

Rozkładane łóżko piętrowe

Ostatnio większość wolnego czasu spędzam na przeglądaniu sieci w celu wyszukania jakichś fajnych mebli do pokoju chłopaków.

Na dniach przyjedzie nasz stolarz i będziemy zamawiać szafę.

Z braku miejsca docelowo stanie u nich łóżko piętrowe. 

Jak na razie najbardziej do gustu przypadło nam to:
zdj. tu

Macie jakieś doświadczenie z takim łóżkiem, lub innym piętrowym dla dzieci?


W trakcie wyszukiwania łóżka trafiłam na takie cudo:

zdj. tu
 
Na początku moim zachwytom nie było końca i chciałam od razu(a było koło północy) jechać, szukać i kupować.

Jednak teraz po dłuższym zastanowieniu to chyba bałabym się, że ten mechanizm kiedyś zawiedzie i łózko samo się złoży wtedy kiedy nie będzie trzeba.

Gdyby mi ktoś dał gwarancję, ale taką na bazilion%, że nie zawiedzie to już dzisiaj bym po nie jechała, choćbym miała na plecach je przytargać, a tak to pozostaniemy przy naszym zwyklaku. 

wtorek, 9 września 2014

Pyszne drugie śniadanie

Ostatnio przepadłam i codziennie mogłabym jeść  jogurt grecki z owocami.
Normalnie nie mogę patrzeć jak sobie tak stoi bezczynnie w lodówce;)
Takie połączeni smaków to dla mnie niebo w gębie.


Jeśli lubicie cynamon to pewnie i Wam przypadnie do gustu.
Potrzebny jest jogurt grecki, u mnie mały kubeczek, cynamon-ile się sypnie;), łyżeczka miodu i brzoskwinia lub nektarynka.
Najczęściej jadam na drugie śniadanie ale i na kolację nie pogardzę:)

piątek, 5 września 2014

Weekend w Zatorze

Pierwszy tydzień przedszkola właśnie dobiega końca.

Jak Wasze dzieciaki odnalazły się w przedszkolno-szkolnej rzeczywistości po wakacjach?

Miki zachowywał się tak jak gdyby nie było wakacji, tylko jakby wrócił do przedszkola po weekendzie, czyli bardzo dobrze. Czuje się tam jak w domu i nie chce wracać do domu:)))


Przedszkole przedszkolem ale ja chciałbym jeszcze na chwile wrócić do wakacyjnych klimatów.

Nasze plany wakacyjne niestety nie doszły do skutku. K. przekładał urlop trzy razy a w rezultacie z ostatniego terminu też musiał zrezygnować.

Ja z chłopakami trzy po tygodniu razy byłam u mamy a raz Miki sam na tydzień tam został, więc bardzo się nie nudziliśmy, jednak postanowiliśmy sobie chociaż w małym stopniu zrekompensować brak urlopu i na ostatni weekend wakacji wyjechaliśmy.

Byliśmy w Zatorze a dokładniej w Zatorlandzie, i choć wyjazd był bardziej nastawiony na atrakcje dla dzieci to i my się nie nudziliśmy.
Cały ośrodek podzielony jest na parki tematyczne: owadów(był brzęczący komar i motyl ruszający skrzydłami); dinozaurów(niektóre z figurek ruszały się,wydawały dźwięki a jedna nawet sikała); mitologi(można było skorzystać z rejsu gondolą pomiędzy posągami i wysłuchać nagrania o mitach, a co godzinę był taniec fontann); bajek i stworzeń wodnych; lunapark i dom do góry nogami( rany, jak mi się tam w głowie kręciło). 

My zwiedzanie rozłożyliśmy sobie na dwa dni. Park bajek był zaraz przy domku, w którym nocowaliśmy więc to jego zostawiliśmy na niedzielę, a całą resztę obskoczyliśmy w sobotę.

Zapraszam na kilka zdjęć z naszego wyjazdu i szczerze mogę polecić  taki wyjazd każdej rodzinie.






















czwartek, 28 sierpnia 2014

Powrót do przedszkola

Witajcie po długaśnej przerwie.

Przerwa była nie zamierzona, tak jakoś samo wyszło, chyba bardziej z braku chęci niż czasu, bo czasu to nawet trochę miałam tylko jakoś w te wakacje nic nie szło po moich planach i nie umiałam się w tym chaosie odnaleźć.

Ledwo co byliśmy na zakończeniu roku przedszkolnego a tu już wrzesień za pasem.

W tym roku czekamy na szczęście na powrót do przedszkola z wytęsknieniem.

Już nie ma obawy związanej z nową sytuacją, a Miki tak bardzo polubił przedszkole, że już nie może się doczekać kiedy znów tam powędruje:)

O ile w lipcu od przedszkola odpoczywał i rzadko o nim wspominał to już cały sierpień czeka na nie z wytęsknieniem.
Nawet trasy spacerów muszą przebiegać obok przedszkola, by Miki mógł popatrzeć na znajome mury i nawet czasami wypatruje w oknach znajomych twarzy, a wczoraj to nawet był pewien, że jego Pani tam jest i trzeba ją odwiedzić:)))
Ten fakt utwierdził mnie w przekonaniu, że wysłanie pierworodnego w ubiegłym roku do przedszkola to była jedyna dobra decyzja.


Na początku wakacji obiecałam, że napiszę parę słów o pierwszym roku Mikołajka w przedszkolu, więc skoro na okres całych wakacji dopadła mnie blogowa niemoc, to zbliżający się wielkimi krokami nowy rok szkolny będzie dobra okazją aby o tym wspomnieć.
Pamiętam jak dokładnie rok temu byliśmy na dniu adaptacyjnym i jak ciężko Mikiemu było ogarnąć to wszystko.
Nowe miejsce.
Nowi koledzy i koleżanki.
Nowe panie.
I co najważniejsze to całkiem nowa sytuacja, czyli pozostanie samemu z obcymi osobami.

Tak się prezentował nasz przedszkolak rok temu:)


Pierwszy tydzień był...różny.
Miki specjalnie bardzo się nie buntował i chyba nawet trochę chciał chodzić, ale bez łez się nie obyło.
Jego Pani nas uspokajała, że te łzy to tylko przy rozstaniu a cały dzień jest super, ale wiecie i tak to przeżywałam.
Pocieszał mnie też fakt, że gdy Go odpierałam to był wesoły i radosny i codziennie powtarzał, że jutro pójdzie do przedszkola ale też będzie płakał.

Z każdym dniem było coraz lepiej i w drugim tygodniu już zaczęły zanikać łzy przy porannym rozstaniu a w ich miejsce pojawił się grymas przy popołudniowym opuszczaniu kolegów.

Miki w przedszkolu odnalazł się bardzo szybko. Sama nie spodziewałam się, że On raczej stroniący od dzieci na wszelkiego typu placach zabaw, tak szybko odnajdzie się w grupie.
Najbardziej zadziwił mnie jednego ranka, gdy wstał z gorączką i nie mógł iść do przedszkola to się bidoczek  z żalu popłakał.
Po pierwszym półroczu mój synek tak już był tam zadomowiony, że należał do "klasowego gangu" i "grupy trzymającej władzę".
No trochę chłopaka fantazja poniosła i trzeba było przeprowadzić kilka poważnych rozmów, które na szczęście dość szybko przyniosły efekt.
Tak się smykol rozszalał, że bałam się, że będzie pierwszym przedszkolakiem wyrzuconym dyscyplinarnie ;)

Największym problemem dla nas związanym z posłaniem Mikiego do przedszkola były choroby.
Chorzy biliśmy cały czas. Miki przyniósł z przedszkola katar a Wiktor już miał zapalenie oskrzeli a ja tez jakieś dziadostwo. Oprócz tego oczywiście standardowo jelitówki, ospa, wirus bostoński itp, a u nas to wszystko przynajmniej x2, bo bostonkę to i na dziadków i wujków rozprzestrzeniliśmy.

Wielką rolę odegrała kadra przedszkola. Trafiliśmy na naprawdę świetnych ludzi z super podejściem do dzieci i do rodziców.
Ważny dla nas był też aspekt żywienia, ale i tu nie spotkaliśmy się z przeszkodami. Co tylko pani kucharka mogła to przygotowywała w wersji bez mleka, jajka czy orzechów, czasami ja coś donosiłam a czasami dostawał coś innego w zamian.
Gdy kiedyś w rozmowie wspomniałam, że wyniki Mikiego  się pogorszyły to na drugi dzień zarówno dyrektorka placówki jak i kucharka z wielkim przejęciem zapewniały  mnie, że będą jeszcze większa uwagę przykładały do jego diety. Było mi wtedy bardzo miło, bo wspomniałam op tym tak mimo chodem podczas rozmowy na całkiem inny temat.

Patrząc ile dobrego przyniósł poprzedni rok w przedszkolu  to na ten wszyscy czekamy z wytęsknieniem:)))
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...